Thanaka- sztuka birmańskiego makijażu

Jedną z pierwszych zmian po przekroczeniu granicy z Birmą były pomalowane twarze kobiet i dzieci, czasem też mężczyzn. Prawie wszystkie miały białawo-żółte wzory na policzkach, czasem na czole, nosie, a nawet szyi i rękach, co nadawało im egzotyczny dla nas, bardzo oryginalny wygląd. Thanaka, bo tak nazywa się tradycyjny birmański makijaż, nie jest, jak mi się z początku wydawało, oznaką religijności, a po prostu tamtejszym sposobem malowania twarzy. Ma zadanie, tak jak zwykły makijaż, poprawiać wygląd, ale pełni też praktyczne funkcje- chroni przed silnym słońcem i wiatrem, nawilża skórę, a także hamuje wydzielanie sebum, chroniąc twarz przed trądzikiem.

Jak nakładać thanakę?

Obecnie thanakę można kupić w wielu wersjach pasty lub kremu do bezpośredniego nałożenia lub proszku, który rozrabia się z wodą. Jednak tradycyjny sposób przygotowywania thanaki polega na rozcieraniu kawałka specjalnego drewna na kamiennej podstawce z odrobiną wody. Całość zajmuje trochę czasu, ale daje gwarancję, że użyło się tylko naturalnych składników i tradycyjny birmański makijaż jest istotnie tradycyjny.

Wszystkie potrzebne składniki do przygotowania makijażu z thanaki- kawałek drewna, kamienna podstawka, woda i lusterko

Ja spróbowałam thanaki w jednym z naszych hosteli, po długich namowach Kruka- jakoś nie przypadł mi ten rodzaj malowania twarzy do gustu, a i po nałożeniu makijażu z thanaki nie za bardzo się z nią polubiłyśmy- przy wszystkich ruchach mimicznych cały czas czuć, że ma się na twarzy tę zaschniętą warstwę (a nałożyłam ją tylko na policzki).

Zadowolona z siebie Polka udająca Birmankę

Po jednym dniu takiego makijażu nie mogę się wypowiadać odnośnie jego zdrowotnych właściwości, chociaż nie jest trudno mi uwierzyć, że chroni przed szkodliwym działaniem słońca czy wiatru. Co więcej, odkąd dowiedziałam się o roli, jaką pełni thanaka, zaczęłam uważniej analizować cerę spotykanych przeze mnie kobiet i faktycznie prawie nie widziałam tam dziewczyn z jakimiś problemami z cerą. A tamtejszy klimat i dostęp do czystej wody zdecydowanie nie jest po ich stronie, toteż jestem w stanie uwierzyć równiez w te właściwości thanaki. A co do poczucia, które miałam, że cały czas mam coś przyklejone do policzków, jak ze wszystkim, zgaduję, że to kwestia przyzwyczajenia i gdybym urodziła się w Birmie, nie czułabym się dobrze bez nałożenia thanaki na twarz.

Birmanki nie kłopoczą się kwestią makijażu w miejscu pracy- ten z thanaki jest wszędzie mile widziany

Codzienne dzieło sztuki

Tak samo, jak zwyczajny makijaż, z thanaką sporo zależy od umiejętności i dbałości autorki. Część kobiet miała pomalowane dość niedbale całe twarze i szyje, z wyraźnymi pociągnięciami pędzla lub palców. Inne malowały zgrabne kółka lub inne geometryczne kształty, na policzkach, rzadziej na nosie i czole. Prawdziwym majstersztykiem były natomiast moim zdaniem namalowane liście, których w Birmie widziałam zaledwie parę. To wyglądało naprawdę interesująco.

Mój ulubiony motyw liścia z thanaki. Nie mogłam się oprzeć i tym razem to ja poprosiłam o wspólne zdjęcie

Maluje się też twarze dzieci- by chronić ich buzie przed szkodliwym działaniem promieni słonecznych. To ciekawa, a dodatkowo zdrowsza alternatywa dla drogich w tej części świata kremów z filtrami UV.

Mała buzia pokryta thanaką

Jaka przyszłość czeka thanakę?

Ten bardzo oryginalny i typowo birmański makijaż ma wyjątkowo długą historię- podobno kobiety malują się thanaką od dwóch tysięcy lat. Jest to w Birmie dalej bardzo popularny sposób makijażu, pomimo szybkiego napływu nowinek z zagranicznego świata. Podobnie jak w wielu innych kwestiach, bardzo mnie ciekawi, czy dzieci, które spotkaliśmy z pomalowanymi twarzami, będą w przyszłości same malowały się thanaką, czy ta tradycja przetrwa, pomimo otwarcia granic i szybkiego zalewu zachodnią kulturą.

Sarong i makijaż z thanaki i koszulka z motywem popkultury. Tak właśnie będzie kojarzyć mi się Birma

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany.