W weekend dookoła świata

Jeśli nie jesteście przekonani czy można podróżować z niemowlakiem (lub starszymi dziećmi) albo bardzo byście chcieli, ale nie macie odwagi- bardzo polecam Wam Kolosy. Właściwie to polecam Wam je bez względu na to, czy macie dzieci i czy chcielibyście z nimi podróżować.

W jeden weekend dookoła świata

Kolosy to coroczny zjazd podróżników, alpinistów i żeglarzy, który przez jeden pełen weekend opowiadają o swoich niesamowitych podróżach. Odkąd mieszkam w Trójmieście, jestem na tym wydarzeniu rokrocznie i rokrocznie jestem oczarowana tym, co można tam zobaczyć i usłyszeć. Opowieści są naprawdę niesamowite, w niektóre aż ciężko uwierzyć, innych nie sposób zazdrościć- ale wszystkie (może z małymi wyjątkami) warto posłuchać.

Zwłaszcza dla młodych matek

W tym roku Kolosy miały dla mnie szczególne znaczenie. Z racji powiększenia się rodziny, trochę się wyciszyliśmy i uspokoiliśmy- i nie mam wcale na myśli podróżowania!- ono właściwie bardzo mało się zmieniło, odkąd pojawił się Staś, ale moja codzienność kręci się ostatnio wokół ogarniania domu, dziecka i codziennego spaceru po najbliższej okolicy. Wyprawa na drugi koniec miasta to już ogromny wyczyn. Czasem wieczorkiem uda nam się wyjść na basen albo na spacer, czasem u dziadków uda nam się wyskoczyć we dwójkę do kina, poskakać na trampolinach albo zwyczajnie wyjść na randkę, ale ogólnie rzecz ujmując, zmiana na tej płaszczyźnie dotknęła mnie najbardziej, toteż tym bardziej cieszyła mnie perspektywa możliwości przesiedzenia całych dni na prelekcjach o podróżach na wszystkie końce świata.

Przekonajcie się sami

I nie zawiodłam się- prelekcje były magiczne. Ale powód, dla którego zachęcałam Was do pojechania na Kolosy we wstępie jest bardziej prozaiczny. Jeśli chcecie pojechać gdzieś z dzieckiem, proponuję zacząć od Gdyni, bo w ten jeden weekend w roku w cenie biletu do Gdyni, można się wybrać w najodleglejsze zakątki globu i to wiele za jednym razem. Oczywiście, posłuchać o czymś, jeszcze nie znaczy przeżyć to, ale gwarantuję Wam, że na Kolosach mówią zazwyczaj tak niesamowici ludzie, że to co najmniej połowa „przeżyć”. Poza tym, w zeszłym roku zdarzyło się parę opowieści o podróżujących rodzinach z dziećmi- a to spory motywator do własnych podróży. I na sam koniec, najbardziej przyziemnie, na Kolosach można spotkać wiele rodzin z dziećmi, jest nawet specjalna dla nich strefa. Nie ma się więc poczucia, że jest się w niewłaściwym miejscu, że komuś obecność malucha może przeszkadzać (a jeśli maluch będzie potrzebował przerwy- można z nim spokojnie wyjść, żeby istotnie nie przeszkadzał). Staś obchodzący podczas Kolosów swoje półurodziny nie był wcale najmłodszy- widziałam rodziców nawet z noworodkami (i bardzo ich podziwiam; rodziców, nie noworodki, bo ja chyba bym się nie odważyła).

A podczas prelekcji, które nie wydają się aż tak ciekawe (albo jeśli zmęczy Was siedzenie cały dzień w jednym miejscu, bo nie ukrywam, że jest to męczące), możecie zrobić sobie wycieczki krajoznawcze po Trójmieście. Kolosy odbywają się w marcu, więc nad morzem jest już zazwyczaj całkiem ładnie. Wybaczcie, że ten wpis powstał już po tegorocznych Kolosach, ale mam nadzieję, że zachęci Was do zaplanowania sobie podróży na przyszłoroczne Kolosy, a może w innych miastach odbywają się wkrótce inne festiwale podróżnicze?

PS post przygotowany w ubiegłym roku. W tym będzie zgoła inaczej!